Książki nowości

„Jezioro Ciszy” to miejsce gdzie nie odpoczniesz

„Jezioro Ciszy” Anne Bishop to pierwsza książka z serii „Inni”, którą zdecydowałam się przeczytać. Teraz żałuję. Nie, nie tego, że przeczytałam „Jezioro Ciszy”. Żałuję, że nie przeczytałam wszystkich poprzednich tomów tej serii. Jeżeli były one chociaż w połowie tak dobre, jak najnowsza powieść Anne Bishop, to obiecuję, że nadrobię te haniebne zaległości. Na szczęście – dla mnie – najnowszy tom nie ma ścisłego związku z poprzednimi, więc oprócz przyjemności czytania, nie straciłam nic więcej. Ta powieść bardzo mocno przypadła mi do gustu. Jestem zachwycona. Na pewno zastanawiacie się, co tak bardzo mnie w tej książce urzekło. Za chwilę to wyjaśnię. 

 Nie zawsze można odpocząć 

„Jezioro Ciszy” to powieść fantasy z naprawdę sporym wątkiem kryminalnym. Ale do rzeczy. O co chodzi w najnowszej części tej powieści? Główna bohaterka – Vicki DeVine po sprawie rozwodowej staje się posiadaczką dość starego ośrodka nad jeziorem. Brzmi fajnie, prawda? Dla Vicki nie do końca, gdyż okazuje się, że ośrodek jest bardzo mocno zniszczony, a to jeszcze nie koniec niemiłych niespodzianek. Wydarzy się tak wiele trudnych dla niej sytuacji, że rozwód, który ją tak mocno przytłaczał wcześniej, okaże się tak naprawdę niczym szczególnym. Ktoś będzie próbował zniszczyć tę kobietę. Czy to się uda? Czy ktoś jej pomoże? Nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, żeby nie pozbawiać czytelników przyjemności z czytania książki, ale uwierzcie mi – będzie się działo. 

Łatwo i przyjemnie? 

Książkę czytało mi się dość trudno. Nie chcę kłamać, pisząc, że szybko przebrnęłam przez te pięćset stron. Nie było tak. Często musiałam przerywać czytanie, zastanowić się nad pewnymi kwestiami, dawkować sobie fabułę. Oczywiście, nie oznacza to, że książka była zła. Wręcz przeciwnie. To mocna książka fantasy, ale wymagająca poświęcenia większej ilości czasu. 

Fabuła książki jest dość prosta, a sytuacje, jakie się w niej wydarzały, były dość mocno przewidywalne. Jednak w przypadku tej autorki nie jest to wadą. Anne Bishop właśnie w ten sposób potrafi tworzyć naprawdę prześwietne historie. To jest jej unikalny styl. Według mnie bardzo ważną składową dobrej książki powinno być to, aby wzbudzała ona emocje. Nieważne czy dobre, czy te złe. Najważniejsze, żeby było emocjonalnie. W tej powieści było tego naprawdę dużo. Dużo, ale nie za dużo. Tylko tyle ile być powinno. Oprócz tego książka ma też w sobie nutkę humoru, dawkę napięcia, dobrze wykreowanych bohaterów, ciekawie narysowany świat. To idealny przepis na dobrą książkę fantasy. Według mnie Anne Bishop przygotowała przepyszne i kompletne „ciasto” jakim jest jej powieść „Jezioro Ciszy”. Nie wierzysz? Przeczytaj.